Udało się! Już od jakiegoś czasu zbierałam się do rozpoczęcia pisania swojego własnego bloga o podróżach, które uwielbiam, są moją (prawie!) największą pasją, którą zaszczepili we mnie Rodzice (za co im szczerze dziękuję :)) i które podobno całkiem nieźle planuję – tak mówią moi współtowarzysze. Dlatego zdecydowałam się je opisywać właśnie na tym blogu. Jeśli komuś kiedykolwiek moje relacje okażą się jakkolwiek pomocne będę niezwykle szczęśliwa, jeśli nie to również będę szczęśliwa i potraktuję blog jako swego rodzaju pamiętnik, do którego z uśmiechem na ustach będę mogła zaglądać i powracać.

Skąd pomysł? Pierwszy raz lampka zaświeciła mi się przy okazji baaardzo czasochłonnego planowania mojej podróży do Tajlandii – pierwszej podróży całkowicie „na własną rękę” do kraju odległego i zdecydowanie różniącego się kulturowo od społeczeństw europejskich. Wtedy właśnie podobne blogi podróżników, którzy już podobną wyprawę mieli za sobą, były niezwykle pomocne. Gdzie jechać, co zobaczyć, gdzie spać, gdzie zjeść, za ile – na wszystkie te pytania mogłam znaleźć odpowiedź, choć oczywiście życie później potoczyło się własnymi drogami i wycieczka do Tajlandii była z pewnością oryginalna i jedyna w swoim rodzaju.

Każda moja zagraniczna podróż rozpoczynała się banalnie – od kupna biletów dwie strony po okazyjnej cenie. Z uwagi na to, że przez całe dotychczasowe życie byłam czynną, powiedzmy profesjonalną, zawodniczką, która rozgrywa mecze co tydzień, czasem nawet w systemie sobota-środa-sobota to pojęcie standardowych wolnych weekendów, majówek, czy weekendów listopadowych było mi całkowicie obce. Może właśnie dlatego doceniam każde wolne 2-3 dni i wykorzystuję je maksymalnie organizując szybki wypad za miasto, czy w polskie góry, a dłuższą przerwę między treningami przeznaczałam najczęściej na zagraniczny wypad? Dzięki licznym podróżom z rodziną zwiedziłam już wiele przepięknych zakątków świata, jak np. dziką Florydę, oszałamiający Nowy Jork, spektakularny Wielki Kanion, czy przytłaczający bogactwem Dubaj. Kąpałam się w przezroczystych wodach Dominikany i Kostaryki, plażowałam na słynnym, indyjskim Goa, jednak na w przypadku każdej z tych destynacji byłam wyłącznie uczestniczką wycieczki.

Premierowym wpisem na blogu będzie relacja z, jak do tej pory, najbardziej niezwykłej podróży w moim życiu do rajskiej Tajlandii. Enjoy!