Rzuć wszystko i jedź w Bieszczady, oj jak bardzo to hasło jest prawdziwe… 🙂

Już od kilku lat odkrywam w sobie nową pasję, którą są góry. Z racji tego, że pochodzę spod Wrocławia przemierzałam dotychczas głównie masywy najbliższych Sudetów, jednak w czerwcu ubiegłego roku przyszedł w końcu czas na odległe Bieszczady. Zwabiona „Watahą”? Pewnie po części tak. Przez ostatni rok wyruszyłam w Bieszczady już 4 razy, a przypomnijmy, że z Wrocławia jedziemy ok 6,5h (prawie 600 km).

Bieszczady to moja miłość od pierwszego wejrzenia, zostałam zaczarowana z chwilą ujrzenia pierwszych pagórków po zjechaniu z autostrady A4 za Tarnowem (tak, wiem, to jeszcze nie Bieszczady 🙂 ), miłość się pogłębiała w momencie wejścia na wieżę widokową w Szczerbanówce przy drodze do Cisnej, a eksplodowała kiedy po południu w dzień przyjazdu stanęłam na już wyludnionej Tarnicy. Malownicze, bezkresne, rozległe i gęsto zalesione góry z wylesionymi jedynie szczytami – zwanymi połoninami, którymi bez końca można wędrować chłonąc otaczającą przestrzeń i dziką naturę.

Pierwszy widok ze szlaku na Tarnicę – i jak to się nie zakochać? 🙂

Zacznijmy od początku: Bieszczady należą do Beskidów Wschodnich, które są częścią łańcucha potężnych i rozległych Karpat. Położone są na południowym-wschodzie Polski, na samiutkim dole w prawym rogu, granicząc z Ukrainą i Słowacją.

Bieszczady to najbardziej urokliwe, tajemnicze, malownicze i nie bez powodu nazywane niezwykle dzikimi górami w Polsce, o czym przekonałam się już kilkukrotnie.

W kolejnych wpisach opiszę najpiękniejsze dla mnie bieszczadzkie zakątki i trasy, ale również przekażę garść praktycznych informacji, których przed pierwszym przyjazdem sama szukałam (czym dojechać? Gdzie spać? Gdzie jeść?) oraz zasypię licznymi zdjęciowymi relacjami.

Czy w Bieszczadach naprawdę można spotkać niedźwiedzia? Tak, można!

Chcesz przenieść się na kilka minut w Bieszczady?

 

 

PRAKTYCZNIE NA SKRÓTY:

TRANSPORT W BIESZCZADACH – Jak dojechać w Bieszczady i czym się tam przemieszczać? 

NOCLEGI – Gdzie zatrzymać się w Bieszczadach?

Najnowsze wpisy:

Majówka w Bieszczadach

Bieszczady zimą

Spotkanie z niedźwiedziem w Bieszczadach

Wschód słońca w Bieszczadach

 

Jak dojechać w Bieszczady?

W Bieszczady jechałam wyłącznie autem, zarówno z Warszawy, jak i Wrocławia, zawsze różnymi trasami. Google Maps pokazuje kilka opcji dojazdu do Wetliny i okolic, choć mi nigdy nie pokazał trasy przez Przemyśl, która w pewnych okolicznościach wydaje się całkiem sensowna. Wyjazd zawsze bladym świtem, aby na miejscu być ok 14.

Warszawa –  Radom – Ostrowiec świętokrzyski – Kolbuszowa i dojeżdżając w okolice A4 mamy kilka możliwości:

  1. Jedziemy aż do Przemyśla autostradą i potem wzdłuż granicy do Ustrzyk Dolnych – korków mało, ale nawierzchnia słaba, drogi często kręte przez las
  2. Brzozów – Sanok – Lesko – Cisna – możliwość korków w godzinach szczytu, remonty
  3. Krosno – Komańcza – Cisna – ta trasa według mnie jest najbardziej urokliwa widokowo

Natomiast z Wrocławia aż do Tarnowa jedziemy oczywiście autostradą A4, te 350 km pokonujemy w 3,5 – 4h i pytanie czy zjeżdżać już tu? Można tak, wtedy kolejne 3h spokojnej jazdy wynagradzają nam malownicze krajobrazy (Komańcza, Cisna), a można jechać aż do Przemyśla i potem przedzierać się przez lasy i kręte drogi aż do Ustrzyk Dolnych, gdzie widoków również nie brakuje.

Według mnie dużo zależy od godziny. Będąc w tych okolicach już po południu wybrałabym trasę do Przemyśla, a jeśli mało prawdopodobne są korki to zjazd za Tarnowem, Dębicą.

W obu przypadkach nagrodą za dość długą i męczącą podróż są witające nas punkty widokowe u wrót Bieszczadów: od wschodu w Lutowiskach, a od zachodu wieża widokowa w Szczerbanówce przed Cisną.

Punkt widokowy w Lutowiskach

Nawigacje niestety nie kłamią i te 6,5 h zawsze trzeba liczyć, nieważne którą trasę wybrałam, to jak się gdzieś nadrobi (autostrada) to zaraz się gdzieś zwolni.

Jak podróżować w Bieszczadach?

Stopem!

Zakładając, że dojechaliśmy swoim autem to do parkingów dojeżdżamy także autem. I tu pojawia się pytanie nurtujące chyba większość turystów: Jak wrócić do swojego auta?

Na bieszczadzkich szlakach jest bardzo mała możliwość robienia „pętli”, czyli zaczynamy w punkcie A i wracamy do punktu A, ale już inną trasą. Jak już pętle są to bardzo długie, co dla wielu może być problemem. Tu na pomoc przychodzą inni kierowcy, którzy pomagają. To taki region naszego kraju, który jest jeszcze nieskażony, tu ludzie szczerze i bezinteresownie pomagają.  Sprawdzonym rozwiązaniem są więc stopy, które wydają się być bezpieczne, a dodatkowo możemy spotkać ciekawych ludzi.

Szczęśliwie, pewnego razu “na stopa” podwiózł nas ratownik GOPR jadący akurat na swoją zmianę do Ustrzyk Górnych – krotka rozmowa i uzyskane od niego informacje – bezcenne!

Popularne są także busy, których kierowcy są dość elastyczni, czasami ruszają jak zbierze się odpowiednia ilość osób, ale można też wynająć cały samochód dla swojej grupy. Kilka złotych to kosztuje, ale jest też to jakaś opcja.

Jeśli zwiedzamy głównie najbardziej popularne szlaki od Cisnej do Ustrzyk Górnych można także podróżować wyłącznie busem lub wyłącznie stopem, a auto zostawić pod swoim miejscem noclegu. Wydaje mi się jednak, że to opcja raczej dla podróżujących w sezonie wakacyjnym, poza sezonem trzeba trochę szczęścia mieć 🙂 Z praktycznych informacji parking przy wejściach na topowe wzniesienia kosztuje 15 zł/auto + bilet wstępu do Parku Narodowego 6 zł i 3 zł ulgowy.

Co do jakości dróg bywa różnie. Wielka i Mała Pętla Bieszczadzka w większości wyglądają naprawdę dobrze, ale już odbijając w boczne drogi tych bieszczadzkich obwodnic musimy uważać, bo dziur, uskoków i nierówności napotkamy sporo. Auta z wysokim zawieszeniem bardzo wskazane! 🙂 Jednak podkreślę kolejny raz, że wszelkie niedogodności wynagradzają bajeczne widoki.

I najważniejsze…

Uważajmy na drogach! Zwierzęta “czają się” wszędzie, a już szczególnie w Bieszczadach! Tabliczki z hasłami „ZWOLNIJ, rysie!”, „ZWOLNIJ, niedźwiedzie!”, czy „ZWOLNIJ, żubry!” to dość powszechne znaki przy bieszczadzkich drogach.

 

Gdzie nocować w Bieszczadach?
Już wiesz, że chcesz jechać w Bieszczadach i zastanawiasz się gdzie najlepiej się zatrzymać? Wertowanie ofert w Internecie i główne pytanie: w której miejscowości szukać noclegów? Jadąc pierwszy raz wybrałam chyba najbardziej bezpieczną opcję, czyli Wetlinę, która oferuje zdecydowanie najwięcej miejsc noclegowych, jednak możliwości jest dużo więcej. Na tyle ile poznałam te rejony opiszę czego można się spodziewać w wybranych miejscowości.
Dla wędrujących, których nie interesuje za bardzo ani muzeum w Sanoku, ani Polańczyk, czy zapora w Solinie i tym podobne atrakcje, a po prostu nastawiają się na górskie wędrówki (do takich zaliczam się ja :)) polecam noclegi w Bieszczadach Wysokich w paśmie od Cisnej, przez Wetlinę aż po Ustrzyki Górne. Bliskość szlaków oraz wszechobecny spokój i malownicze widoki – to wszystko właśnie tu znajdziecie, ale po kolei:

Wetlina – miejscowość, która jest najbardziej „turystyczna” i „skomercjalizowana” ze wszystkich w okolicy, może konkurować ewentualnie z Cisną. Skomercjalizowana? Turystyczna? Kto był ten wie, kto nie był ten się przekona co te określenia oznaczają w Bieszczadach 🙂 Jeśli spodziewamy się niezliczonej ilości straganów, kiczu, ciupag czy oscypków na każdym kroku to zdecydowanie się zawiedziemy. W Wetlinie są 3 sklepy, kilka restauracji, z czego część czynna jest sezonowo, bądź wyłącznie w weekendy, dwie budki z lodami w okresie wakacyjnym i to by było na tyle… ale tak, to wciąż jest najbardziej popularna destynacja w Bieszczadach. Mimo wszystko właśnie tu znajdziemy najwięcej turystów z uwagi na rozbudowaną bazę noclegową. Bezpośrednio z Wetliny wejdziemy na słynną Połoninę Wetlińską, Wielką Rawkę czy Smerek.

Cisna – podobnie jak Wetlina – jest mocniej rozwinięta turystycznie, co oznacza, że znajdziemy tu kilka sklepów i restauracji ze słynną „Siekierezadą” na czele. Cisna to miejscowość, którą można polecić rodzinom z dziećmi – tuż za miejscowością, w Majdanie, swój bieg rozpoczyna Kolej Wąskotorowa, niedaleko jest też mini zoo, blisko znajdziemy rezerwat „Sine Wiry”, a do Jeziora Solińskiego dojedziemy w ok. 30 min. Bezpośrednio z Cisnej prowadzą szlaki na Jasło.

Ustrzyki Górne – zdecydowanie mniejsza miejscowość niż Wetlina czy Cisna, położona jest już bardzo blisko granicy z Ukrainą, w bardziej dzikiej okolicy. Znajdziemy tu dwa sklepy i kilka restauracji, które napoją i nakarmią strudzonych turystów schodzących z Tarnicy, Połoniny Caryńskiej czy Wielkiej Rawki. Słabsza baza noclegowa, ale sporo połączeń autobusowych, czy busów czekających przy przystanku. Największym plusem jest imponująca ilość szlaków wychodzących bezpośrednio z Ustrzyk Górnych.

Dwernik – pięknie położona wioska tuż za Połoniną Caryńską, kilka agroturystyk, jeden ekskluzywny hotel z ogólnodostępną restauracją, jeden mini sklep-kiosk za mostem na Sanie. Możliwość bezpośredniego wejścia na Połoninę Caryńską, Dwernik/Kamień oraz na Otryt. W Dwerniku znajduje się Park Ciemnego Nieba – dla kochających gwiazdy miejsce wymarzone. Warto wspomnieć, że droga prowadząca do Dwernika z Brzegów Górnych to czysta przyjemność. 10 km trasy wśród bujnego lasu, wzdłuż rzeki zachwyca i przenosi w inny świat, możemy poczuć się jak w dżungli. Dla szukających ciszy, spokoju, bieszczadzkiej dziczy, całkowicie z dala od cywilizacji idealne miejsce. Na autobusy bym tu jednak nie liczyła, a i złapać stopa może być ciężko.

Krzywe, Przysłup, Strzebowiska – malowniczo położone miejscowości na wylesionych zboczach po południowej stronie Wielkiej Obwodnicy Bieszczadzkiej na trasie z Cisnej do Wetliny. Rozciągają się stąd zachwycające panoramy Bieszczadów, z Połoniną Caryńską i Smerekiem na czele. Nie znajdziemy tu jednak sklepów i restauracji. Dla poszukujących wyciszenia i dzikich przeżyć miejsca perfekcyjne. Położenie wzdłuż głównej bieszczadzkiej drogi daje szeroką gamę możliwości dotarcia do głównych parkingów i rezerwatów w mniej niż 30 min. oraz realną szansę podróżowania stopem. Z samych miejscowości możliwość zdobycia kilku szczytów bezpośrednio, m. in. bliskość Jasła.

Muczne – jeśli szukamy noclegu na „końcu świata” to dobrze trafiliśmy. Już sama droga do Mucznego jest dość wymagająca i ciekawa. Na miejscu kilka domów-agroturystyk, dwie restauracje, jeden sklep, bardzo kameralnie. Doskonała baza do wyjścia na zjawiskowe Bukowe Berdo, a nawet na Tarnicę, czy dla szukających mniej oczywistych destynacji jak np. Źródła Sanu, czy dawna osada Beniowa, do których dotrzemy stąd w 15 min. (drogą niekoniecznie asfaltową!). Trochę gorzej sprawa wygląda jeśli chcemy także wędrować po słynnych Połoninach, Rawkach, zwiedzić Łopienkę, czy okolice Cisnej – do Wetliny jedziemy ok 40 min, a do Cisnej 1h. W okolicy Pokazowa Zagroda Żubrów i Centrum Promocji Leśnictwa, które moim zdaniem trochę nie pasuje do klimatu tego miejsca, a restauracja pozostawia wiele do życzenia. Oprócz tego, Muczne zachwyca!

Mała wskazówka:
Świetnym pomysłem okazała się podzielenie noclegów na dwie różne miejscowości podczas najdłuższego z moich pobytów w Bieszczadach – 5 dni w Dwerniku, 3 w Mucznem. Rozwiązanie idealne! Możliwość zobaczenia całkowicie różnych środowisk, poznania nowych smaków i krajobrazów oraz wędrówek po innych szlakach. Dla niektórych podwójne rozpakowywanie i pakowanie może być barierą nie do przejścia, ale jeśli nie jest to polecam!

Muczne / fot. Karina 🙂

NOCLEGI W BIESZCZADACH
Dotychczas nocowałam w kilku miejscach, głownie dlatego, że po prostu były już zajęte i trzeba było szukać alternatyw. Kryteria wyszukiwania: pokój z łazienką i ogólnodostępną kuchnią do 50 zł/os.

WETLINA:
Pokoje Gościnne Dorota Andreasik – tu trafiłam przy pierwszej wizycie w Bieszczadach. Pokoje przytulne, z drewnianymi elementami, czysto, tv w pokoju, duża wspólna kuchnia zaopatrzona w podstawowe rzeczy, jak kawa, herbata, przyprawy. Mała lodówka w każdym pokoju. Mini tarasik. Na zewnątrz nieduży ogródek i wiata na grilla. Właścicielka bardzo miła i pomocna. Wszystko bardzo na plus! Pokoje trzeba rezerwować z dużym wyprzedzeniem.
Biesówka – drewniana chata z bali, pokoje czyste, choć ciasne. Przestronny salon z kuchnią, wspólna lodówka, w salonie tv. Duży ogród z wiatą na grilla.

DWERNIK – Noclegi pod lasem – Dom położony na wzgórzu w zacisznej okolicy, pokoje czyste, nieduże, trochę ciemne. Mała, choć dobrze wyposażona kuchnia, w kuchni tylko jeden stół z ławą. Brak salonu, tv w pokoju czy kuchni, co oczywiście standardowo nie przeszkadza, jednak w okresie dużych sportowych wydarzeń z udziałem Polaków trochę tego brakowało. Na zewnątrz ogródek i wiata na grilla oraz stół z ławkami, gdzie poranna kawa z widokiem na góry smakowała wyśmienicie!

MUCZNE – Willa Arnika – jedyne miejsce, gdzie nocleg kosztował zdecydowanie więcej (95 zł nocleg ze śniadaniem), jednak lokalizacja przy samym szlaku oraz fenomenalne śniadanie rekompensowały ten wydatek. Swoje pieczywo, domowe wędliny, kiełbaski, pasty rybne, sezonowe owoce, ciasta – było naprawdę różnorodnie i pysznie! Pokoje przestronne, czyste, jadalnia pełniąca też funkcje salonu, tv w salonie, ładnie zadbany ogródek z oczkiem wodnym. Brak kuchni, jeśli ktoś chciałby przygotowywać posiłki samemu.

PRZYSŁUP – Maciejówka – zachwycające widoki na Smerek i Połoninę Wetlińską, pokoje przytulne, nieduże, główna kuchnia na parterze, na 1 piętrze też stół z lodówką, wspólny salon połączony z jadalnią z tv. Ganek przed domem, duży, zadbany ogród, śliwki i jabłka prosto z drzewa. Bardzo pomocna właścicielka, bez problemu zgodziła się na spontaniczne dołączenie do pokoju kolejnej osoby za symboliczną opłatą.

Co wybiorę przy kolejnym wyjeździe w Bieszczady? Nie mam pojęcia. Każde miejsce ma swój urok, każde ma swoje plus i minusy. U mnie dominuje chęć obcowania z naturą nad bliskością sklepów i restauracji, więc prawdopodobnie skieruję się w jak najbardziej dzikie i zaciszne okolice: Dwernik, Muczne, a może Przysłup czy Strzebowiska? Czas pokaże! 🙂

Odkryj mapę i ruszaj w Bieszczady!